niedziela, 7 grudnia 2014
Prolog
Co roku ktoś wygrywa. Rzadko się zdarza, że Zwycięzca schodzi z areny w pełni zdrowy umysłowo. Gorzej gdy trybut już wcześniej przejawiał pewne problemy umysłowe. Wtedy każdy dzień na arenie, każda kropla krwi, każda zbrodnia jest jak kolejny centymetr zbliżający do szaleństwa i zostania istnym potworem. Racja, Kapitol funduje wtedy psychologów, psychiatrów i innych lekarzy mających pomóc w radzeniu sobie w życiu codziennym. Czasami to nie wystarczy, ale wyczerpując środki pomocy, odsyłają tryumfatora do jego "domu".Nie mam pojęcia dlaczego tak nazywa się dystrykt, z którego pochodzi trybut. Po zabiciu kogokolwiek, a nawet po straceniu kogoś bliskiego, zobaczeniu jego śmierci nie ma szans, aby w jakimkolwiek miejscu, poczuć się jak w domu. Traci się wszystko, zwłaszcza samego siebie. Po powrocie trzeba nauczyć się żyć od nowa, aby Kapitol mógł sprzedać ciało dla obrzydliwie bogatych mieszkańców stolicy. Wszystko kręci się wokół tego. Najgorsze jest to, że teraz ja zaliczam się do tego grona.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ooo, nowy blog :) Będę starała się często tu zaglądać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Weny!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń